140-kilometrowa trasa dookoła powiatu. Wybraliśmy się w 13 osób, z tym, że trzy osoby zaliczyły fragment trasy, reszta jechała całość. Czas 7 godzin 40 minut. Mnie z dojazdem do domu wyszło 148 km.
Trasa znana, ciężka, sporo podjazdów i na dodatek wiało okrutnie. Czyli wszystko, co najlepsze na zweryfikowanie zimowych przygotowań do sezonu. Ja w okresie zimowym na trenażerze zrobiłem 76 treningów, które dały łączny czas 92 godziny plus 22 godziny na basenie, co biorąc pod uwagę, że leżałem w szpitalu, a potem dwa tygodnie powrotu do pełnej sprawności, jest wynikiem zadowalającym.
Tak też było na trasie. Zbyt mocne tempo na początku sprawiło, że końcówka trasy była dla mnie zbyt wolna. A jak za wolno jadę, to momentalnie chce mi się sikać (aż siedem razy).
Ogólnie rzecz ujmując, można było to po prostu przejechać łagodniej, miarowym tempem od początku do końca. Ale nie mnie tu decydować. Był to super wypad, w fajnym towarzystwie i co najważniejsze - bez deszczu.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz